Gdynia - spacer do Orłowa - LukaszKlosinski.com
19009
post-template-default,single,single-post,postid-19009,single-format-standard,ajax_fade,page_not_loaded,,paspartu_enabled,paspartu_on_bottom_fixed,qode-child-theme-ver-1.0.0,qode-theme-ver-10.1.2,wpb-js-composer js-comp-ver-5.1,vc_responsive
 

Gdynia – spacer do Orłowa

Gdynia – spacer do Orłowa

Każdy z nas ma swoją pustelnie na ziemi, do której jeździ z radością i uśmiechem. Dla mnie jest to Gdynia, dla innych może być to…

Marzeniem wielu osób jest mieszkanie w Warszawie, podobno to takie prestiżowe i nowobogackie. W stolicy mieszkam od 23 lat- z 3 letnią przerwą, i do tej pory nie odczułem fajności tego miasta. Może to ze względu na wieloletnie przyzwyczajenie? Warszawa ma bardzo dużo plusów jak i minusów, osobiście mogę powiedzieć, że lubię to miasto. Po prostu lubię.

Gdynia

Ja jednak mam inne marzenie. Kreowało się ono przez kilka lat i ostatecznie stało się rzeczywistym gdy pierwszy raz samotnie pojechałem pociągiem do Gdyni. Zawsze gdy wsiadam tam w taksówkę, po krótkiej rozmowie z kierowcą ZAWSZE pada pytanie: Co takiego super jest w tej Warszawie? Odpowiadam, że nic i zaczynam opowiadać o tym co takiego super widzę w Gdyni i jak bardzo lubię tu przyjeżdżać do pracy i na wypoczynek. Niektórzy kierowcy czują się podbudowani i nie kryją zdziwienia słowami które słyszą z moich ust. Jak to? Gdynia nad Warszawą? Niemożliwe… A jednak!

Dzisiaj z samego rana- zaraz po wygrzaniu się w saunie parowej, udaliśmy się na długi spacer linia brzegową- od Rożanego Gaju, do mola w Orłowie. Po ostatnim wspólnym pobycie, trasa ta zyskała miano naszej ulubionej, a wszystko przez to, że jest ona niezbyt często uczęszczana przez turystów. Brak zabudowań, piasek, woda, lasy, to jest to co mnie odpręża, regeneruje siły do jeszcze lepszej pracy i napełnia głowę inspiracjami.

Każdy z nas ma swoją małą pustelnie na ziemi, do której jeździ z radością i uśmiechem na ustach. Dla mnie jest to Gdynia, dla innych może być Warszawa, Wąchock, a dla jeszcze innych Tarnów czy Rzeszów. Życzę Wam abyście znaleźli takie miejsce, w które będziecie mogli w każdej chwili uciec i spędzić cudowne chwile.

To drugi i ostatni wpis kończący mój wyjazd, zbliżam się do Warszawy, więc wypada opublikować post i fotografie.

Łukasz Kłosiński Gdynia Fotografia ślubna-1 Łukasz Kłosiński Gdynia Fotografia ślubna-2 Łukasz Kłosiński Gdynia Fotografia ślubna-3 Łukasz Kłosiński Gdynia Fotografia ślubna-4 Łukasz Kłosiński Gdynia Fotografia ślubna-5 Łukasz Kłosiński Gdynia Fotografia ślubna-6 Łukasz Kłosiński Gdynia Fotografia ślubna-7 Łukasz Kłosiński Gdynia Fotografia ślubna-8 Łukasz Kłosiński Gdynia Fotografia ślubna-9 Łukasz Kłosiński Gdynia Fotografia ślubna-10 Łukasz Kłosiński Gdynia Fotografia ślubna-11 Łukasz Kłosiński Gdynia Fotografia ślubna-12 Łukasz Kłosiński Gdynia Fotografia ślubna-13 Łukasz Kłosiński Gdynia Fotografia ślubna-14 Łukasz Kłosiński Gdynia Fotografia ślubna-15 Łukasz Kłosiński Gdynia Fotografia ślubna-16

2 komentarze
  • qbanez
    Posted at 17:57h, 27 lutego Odpowiedz

    Fajne zdjęcia. Uwielbiam to molo z ostatniego zdjęcia, jest o wiele fajniejsze, ładniejsze i ma ciekawszy klimat niż molo w sopocie. A na godzinie ósmej stojąc tak na molo jak na ostatnim zdjęciu masz opuszczone sanatorium, można wejść tam na dach i jest fajny widok 😉 Pozdrawiam 🙂

    • Łukasz Kłosiński
      Posted at 22:57h, 27 lutego Odpowiedz

      Nie uznaję mola w Sopocie, podobnie jak nie przepadam za pozostałymi dwoma miastami- taki mały miastonalista ze mnie 🙂 Panuje tam straszny tłok, masa turystów zjeżdża się z całej Polski. Sanatorium Zdrowie pamiętam z czasów kiedy jeszcze bardzo dobrze prosperowało i było w pełni funkcjonalne. Jeżeli chodzi o ruiny, to chciałem nawet wejść na dach, ale byłem razem z kuzynką i doszliśmy do wniosku, że ze względu na szemrane towarzystwo- odpuszczamy. 🙁

Post A Comment