Gdynia – spacer do Orłowa

utworzone przez Lut 26, 2016PODRÓŻE2 Komentarze

Każdy z nas ma swoją pustelnie na ziemi, do której jeździ z radością i uśmiechem. Dla mnie jest to Gdynia, dla innych może być to…

Marzeniem wielu osób jest mieszkanie w Warszawie, podobno to takie prestiżowe i nowobogackie. W stolicy mieszkam od 23 lat- z 3 letnią przerwą, i do tej pory nie odczułem fajności tego miasta. Może to ze względu na wieloletnie przyzwyczajenie? Warszawa ma bardzo dużo plusów jak i minusów, osobiście mogę powiedzieć, że lubię to miasto. Po prostu lubię.

Gdynia

Ja jednak mam inne marzenie. Kreowało się ono przez kilka lat i ostatecznie stało się rzeczywistym gdy pierwszy raz samotnie pojechałem pociągiem do Gdyni. Zawsze gdy wsiadam tam w taksówkę, po krótkiej rozmowie z kierowcą ZAWSZE pada pytanie: Co takiego super jest w tej Warszawie? Odpowiadam, że nic i zaczynam opowiadać o tym co takiego super widzę w Gdyni i jak bardzo lubię tu przyjeżdżać do pracy i na wypoczynek. Niektórzy kierowcy czują się podbudowani i nie kryją zdziwienia słowami które słyszą z moich ust. Jak to? Gdynia nad Warszawą? Niemożliwe… A jednak!

Dzisiaj z samego rana- zaraz po wygrzaniu się w saunie parowej, udaliśmy się na długi spacer linia brzegową- od Rożanego Gaju, do mola w Orłowie. Po ostatnim wspólnym pobycie, trasa ta zyskała miano naszej ulubionej, a wszystko przez to, że jest ona niezbyt często uczęszczana przez turystów. Brak zabudowań, piasek, woda, lasy, to jest to co mnie odpręża, regeneruje siły do jeszcze lepszej pracy i napełnia głowę inspiracjami.

Każdy z nas ma swoją małą pustelnie na ziemi, do której jeździ z radością i uśmiechem na ustach. Dla mnie jest to Gdynia, dla innych może być Warszawa, Wąchock, a dla jeszcze innych Tarnów czy Rzeszów. Życzę Wam abyście znaleźli takie miejsce, w które będziecie mogli w każdej chwili uciec i spędzić cudowne chwile.

To drugi i ostatni wpis kończący mój wyjazd, zbliżam się do Warszawy, więc wypada opublikować post i fotografie.

Łukasz Kłosiński Gdynia Fotografia ślubna-1 Łukasz Kłosiński Gdynia Fotografia ślubna-2 Łukasz Kłosiński Gdynia Fotografia ślubna-3 Łukasz Kłosiński Gdynia Fotografia ślubna-4 Łukasz Kłosiński Gdynia Fotografia ślubna-5 Łukasz Kłosiński Gdynia Fotografia ślubna-6 Łukasz Kłosiński Gdynia Fotografia ślubna-7 Łukasz Kłosiński Gdynia Fotografia ślubna-8 Łukasz Kłosiński Gdynia Fotografia ślubna-9 Łukasz Kłosiński Gdynia Fotografia ślubna-10 Łukasz Kłosiński Gdynia Fotografia ślubna-11 Łukasz Kłosiński Gdynia Fotografia ślubna-12 Łukasz Kłosiński Gdynia Fotografia ślubna-13 Łukasz Kłosiński Gdynia Fotografia ślubna-14 Łukasz Kłosiński Gdynia Fotografia ślubna-15 Łukasz Kłosiński Gdynia Fotografia ślubna-16

Zobacz także:

Gdynia, śnieg, mróz… Gdynia przykryta śniegiem skrzypiącym pod butami wydaje się jeszcze bardziej urokliwa, niż ta skąpana w promieniach letniego słońca. Będąc w tym samym miejscu po raz enty, naprawdę trudno jest pokazać coś nowego i ciekawego, co może zainteresować odbiorcę. Niemniej jednak tym razem było inaczej, ...
Gdynia – Luty ’16 Gdynia w lutym? Tego jeszcze nigdy nie próbowałem... Kupiłem więc bilet i pojechałem, planując wyjątkowy dzień w tym mieście. Godzina 19:20- odjazd pendolino z Wa-wy centralnej. Przede mną miasto do którego jeżdżę z największą radością i z jeszcze większą spędzam tutaj czas- bez względu na to czy...

Łukasz Kłosiński

Your content goes here. Edit or remove this text inline or in the module Content settings. You can also style every aspect of this content in the module Design settings and even apply custom CSS to this text in the module

2 komentarze

  1. qbanez

    Fajne zdjęcia. Uwielbiam to molo z ostatniego zdjęcia, jest o wiele fajniejsze, ładniejsze i ma ciekawszy klimat niż molo w sopocie. A na godzinie ósmej stojąc tak na molo jak na ostatnim zdjęciu masz opuszczone sanatorium, można wejść tam na dach i jest fajny widok 😉 Pozdrawiam 🙂

    Odpowiedz
    • Łukasz Kłosiński

      Nie uznaję mola w Sopocie, podobnie jak nie przepadam za pozostałymi dwoma miastami- taki mały miastonalista ze mnie 🙂 Panuje tam straszny tłok, masa turystów zjeżdża się z całej Polski. Sanatorium Zdrowie pamiętam z czasów kiedy jeszcze bardzo dobrze prosperowało i było w pełni funkcjonalne. Jeżeli chodzi o ruiny, to chciałem nawet wejść na dach, ale byłem razem z kuzynką i doszliśmy do wniosku, że ze względu na szemrane towarzystwo- odpuszczamy. 🙁

      Odpowiedz

Wyślij komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *