Zdjęcia: wywołujcie, oglądajcie i wspominajcie!
23841
post-template-default,single,single-post,postid-23841,single-format-standard,ajax_fade,page_not_loaded,,paspartu_enabled,paspartu_on_bottom_fixed,qode-child-theme-ver-1.0.0,qode-theme-ver-10.1.2,wpb-js-composer js-comp-ver-5.1,vc_responsive
 

Zdjęcia: wywołujcie, oglądajcie i wspominajcie!

Zdjęcia: wywołujcie, oglądajcie i wspominajcie!

Zdjęcia na ekranie komputera może i wyglądają bardzo ładnie, jednak nie mają one zarówno duszy jak i mocy, którą zyskują

Świat pędzi to przodu i to nie podlega żadnej dyskusji, jednak są pewne rzeczy, które na zawsze powinny zatrzymać się w miejscu, bez względu na tempo w jakim żyją otaczający je ludzie. Mówię tutaj o zdjęciach, które niejako zatrzymują chwilę i pozostają wspomnieniem na długie lata.

W moim domu rodzinnym leżą kilogramy zdjęć w eleganckich, skórzanych albumach, a także drugie tyle, nieuporządkowane w szarych kopertach. Wszystkie te pamiątki mojego dzieciństwa, a także życia moich rodziców były wykonywane do momentu, gdy świat ogarnęła całkowita cyfryzacja obrazu. Mówię tutaj o wprowadzeniu aparatów cyfrowych, które ułatwiły, a zarazem utrudniły życie wszystkim ludziom. Ten moment doskonale widać również w domu moich rodziców. Wiecie kiedy mój tata wywołał ostatnie fotografie i włożył je do albumu? Przed zakupem aparatu cyfrowego. Od tego momentu nie ma nic. Wielokrotnie, podczas świąt rodzinnych, przeglądając chronologicznie albumy rodzinne dochodzimy do pewnej granicy, po której nie ma już nic i pojawiają się pytania: – Tomek, a gdzie kolejne lata? Wtedy jest ten moment, gdy nagle zapada cisza.

Weź teraz do ręki swojego smartfona, albo otwórz galerię zdjęć na komputerze, ile z tych tysięcy fotografii kiedykolwiek wydrukowałeś i możesz namacalnie wziąć do ręki? Co z tego, że masz je na dysku zewnętrznym, czy ultra-pojemnym dysku swojego komputera. Tak naprawdę nie masz fizycznie tych fotografii, są one tylko zbiorem kolorowych pikseli, do których zajrzysz raz, dwa, a może trzy razy po ich wykonaniu.

W większości przypadków scenariusz jest ten sam. Jedziemy w piękne miejsce z zapierającymi dech krajobrazami. Zachwycamy się nimi, wykonując setki albo tysiące fotografii. Te najlepsze i najładniejsze, od razu wrzucamy na fejsbuka i instagrama, licząc na dziesiątki lajków i komentarzy. Pozostałe popadają w niepamięć, zalegają nam na telefonie lub przegrane, zajmują miejsce i giną na dyskach zewnętrznych. Do nich już nie wrócisz, nie obejrzysz ich bo jest ich za dużo, bo trzeba podpiąć dysk, bo trzeba znaleźć katalog… bo ich nie wydrukowałeś.

Odłóż telefon/komputer i spójrz teraz na swoje ściany, rozejrzyj się po i policz, ile fotografii, oprawionych w ramki wisi na ścianach w Twoim domu/mieszkaniu? To właśnie te ściany, powinny pełnić rolę  Twojego fejsbukowego walla. To na nich powinieneś publikować zdjęcia i fotografie, które najbardziej Ci się podobają, ale nie dla lajków i komentarzy, tylko dla samego siebie, dla wspomnień, które będą przywoływały za każdym razem, gdy na nie spojrzysz. Fotografie na ekranie komputera może i wyglądają bardzo ładnie, jednak nie mają one zarówno duszy jak i tej mocy, którą wypełniają się dopiero w momencie przeniesienia obrazu na papier fotograficzny i umieszczenia w pięknej ramce.

Za każdym razem, oddając gotowy materiał ślubny, namawiam klientów aby drukowali swoje zdjęcia, bo oglądanie i dotykanie fotografii to nie to samo, co klikanie kursorem na ekranie komputera i oglądanie kolejnych zbitek pikseli. Prawdziwą wartość wydrukowanej fotografii poznają nie za tydzień, czy dwa, ale za 5, 10,20 lat, gdy usiądą wspólnie na kanapie i z uśmiechem na ustach będą pokazywali swoim dzieciom jacy byli młodzi i piękni!

Drukujcie zdjęcia i dbajcie o swoje wspomnienia, bo będą one najpiękniejszymi, żywymi pamiątkami Waszego życia!

 

No Comments

Post A Comment