Eilat w Izraelu – miasto na 1 dzień

3 kwi 2020PODRÓŻE

Nie byłem nigdy wcześniej w Eilacie, to był mój pierwszy raz i wydaje mi się, że ostatni raz na południu Izraela. Miasto typowo turystyczne, nie różniące się niczym od europejskich kurortów wypoczynkowych. Jeżeli miałbym przyrównywać je do jakiegoś polskiego miasta, to wydaje mi się, że opisałbym je jako Sopot w wersji XXXXXL. Nie sposób się z tym nie zgodzić, miasto jest naprawdę bardzo duże, a potężne hotele stojące tuż przy brzegu Morza Czerwonego robią niesamowite wrażenie. Nie potrafiłem się tam zbytnio odnaleźć, to nie jest ten Izrael który znam i którego szczerze kocham odwiedzać!

Eilat jak Sopot

Nasz pobyt zaczęliśmy w czwartkowy wieczór, kiedy to wylądowaliśmy samolotem na lotnisku w Ramonie- kilkanaście kilometrów od Eilatu. Nowe, czyste, piękne lotnisko. Nasz lot był jednym z ostatnich, dlatego do budek z celnikami nie było kolejek, a na dodatek byliśmy tam jako pierwsi! Potem szybkie przejście do hali przylotów, wypłata z bankomatu szekli, zakup w automacie biletu na autobus, a zanim się obejrzeliśmy, odjeżdżaliśmy z przystanku autobusowego w kierunku Izraelskiego „Sopotu”.

Wiktoria zarezerwowała nam przez booking bardzo fajny guest house z basenem, jednak zanim tam dotarliśmy… Jedyną rzeczą której chyba nigdy nie zrozumiem na bliskim wschodzie- bez względu na to jak często będę się tam jeszcze pojawiał, jest oznaczanie numerów domów. To jest straszne i wydaje mi się, że nie tylko mi sprawia kłopot, ponieważ rozmawiając z kilkoma Izraelitami na miejscu, nikt z mieszkańców sąsiednich przecznic/ulic, nie był w stanie dokładnie wskazać numeru domu. Ostatecznie po półgodzinnej przechadzce dookoła niczego odnaleźliśmy wejście, gdzie powitała nas przemiła właścicielka.

Szabat Szalom!

Izrael jest państwem w którym przewodnią religią jest judaizm, a w piątek wieczorem rozpoczyna się święty czas dla Żydów- szabat. Trwa on aż do sobotniego wieczoru, przez co turyści mają nieco utrudnione zadanie, ponieważ prawie wszystko jest zamknięte. Napisałem prawie, z racji tego, że w piątek wieczorem można normalnie zrobić zakupy, lecz w sklepach prowadzonych przez muzułmanów i chrześcijan. Komunikacja miejska, autobusy międzymiastowe, kolej, sklepy, taksówki- to wszystko przestaje funkcjonować. Zastanawialiśmy się z Wiktorią czy uda nam się trafić w piątek do czerwonego canyonu autobusem. Później zdałem sobie sprawę, że dojechać- dojedziemy, jednak będziemy mieli potężny problem z powrotem, z tego względu, że nie będzie już autobusu powrotnego. Postanowiliśmyw piątek z samego rana pójść do wypożyczalni i wziąć auto.

Jedyną wypożyczalnie którą polecam z czystym sumieniem podróżując do Izraela- jest Hertz. Może cenowo nie jest zbyt konkurencyjna, jednak za każdym razem gdy wypożyczałem u nich auto- nie miałem później absolutnie żadnych problemów.

Red Canyon Eilat

Red Canyon jest położony kilkadziesiąt kilometrów na północ od Eilatu. Jedzie się do niego drogą numer 12 wzdłuż granicy Izraelsko- Egipskiej, więc jeżeli kiedykolwiek się tam znajdziecie- nie przestraszcie się, że co jakiś czas mogą się zdarzyć checkpointy z żołnierzami. Potężne ogrodzenie odgradza dwa, skłócone kraje, a uzbrojeni żołnierze po jednej i po drugiej stronie pilnują granic swoich państw. Dojazd do parkingu jest juz 2km po drodze szutrowej/kamienistej, a póżniej tylko 20 minut hikingu, kilkanaście metrów w dół po drabinkach i można upajać wzrok przepięknymi kształtami i kolorami skał. Canyon nie jest zbyt dług, ale jest niesamowicie przepiękny! Zresztą… zobaczcie sami!

 

 

Łukasz Kłosiński

Cześć! Witam Cię drogi czytelniku na na moim blogu. Wszystkie teksty które tu przeczytasz poświęcone są mojej pracy- która z kolei jest częścią mojego życia. Jako profesjonalny fotograf postaram się przybliżyć Ci moje codzienne zmagania, przygody, doświadczenia! Enjoy!

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *