Amman = 3B Beton, Brud, Bałagan

24 Mar 2020PODRÓŻE

Amman:  Post ten jest kontynuacją cyklu postów i mojej podróży po Jordanii, tak więc jeżeli trafiłeś tu pierwszy raz, to wskocz do pierwszego postu -> Jordania – pierwszy dzień w dzikim kraju

Madaba- najnudniejsze miasto Jordanii

Przyjazd do Madaby- poza zjedzeniem znakomitej pizzy w Abbey Road, był jednym z największych błędów jakie mogliśmy popełnić podczas naszej bliskowschodniej podróży. Drugim największym błędem jaki możecie w swoim życiu popełnić- a my popełniliśmy go będąc w Jordanii, to przenocować w Moab Land Hotel, jednym z najgorszych hoteli w jakich nocowałem w całym swoim życiu. Jak dobrze pamiętacie, w jednym z pierwszych postów, całą bazę noclegową wybierała Wiktoria. Wiktoria dała się złapać w ogłoszenie-pułapkę na bookingu, co skutkowało późniejszym tego typu komentarzem na booking.com:

Ten hotel to jakiś żart. Nazwać go hotelem nie mozna- zasługuje bardziej na miano hostelu z cenami hotelowymi. Przede wszystkim jest to stary bardzo budynek, z niewygodnymi łóżkami, nieszczelnymi oknami, które nie zabezpieczają przed zimnem i wiatrem (przynajmniej w zimę). Pomimo klimatyzacji w pokoju- mogliśmy mieć mac 30 stopni, w łazience było tak samo zimno jak na dworze (brak ogrzewania + nieszczelne okna. Brak ciepłej wody, jedynie letnia, co w przypadku takiej temperatury panującej w łazience nie dało się ogrzać i musieliśmy marznąć pod prysznicem. Woda z brodzika wylewała się na podłogę, wiec kałuża i zalana łazienka non stop. Z materacy wystawały sprężyny, w pokoju pomimo zapewnień personelu nie było zasięgu wifi. Niektóre gniazdka nie działały- były powciskane w ścianę. Nasz pokój chyba nie pamieta czasów sprzątania. Z hotelu wyprowadziliśmy się po pierwszej nieprzespanej nocy. Bardzo ograniczone śniadanie.

Także przeżyliśmy niezły zonk i konfrontację z pyskatym właścicielem/menadżerem? Nie wiem kto to był, ale był łasy na pieniądze i miał typ charakteru który dobrze z nami i zawsze mam z tego typu ludźmi starcia- chociaż jak dobrze wiecie jestem miłym i uprzejmym chłopakiem! Najlepszą decyzją jaką mogliśmy podjąć, była ucieczka z hotelu przed drugą nocą i przyjazd do Ammanu. Postanowiliśmy sobie odbić ten uraz na naszej psychice i wzięliśmy najlepszy dostępny wtedy na bookingu hotel- Sahara Gulf Hotel. Polecam z całego serca, całkiem nowy i świeży hotel, warunkami nieodstępujący kroku wysokiej klasy europejskim hotelom.

Amman – 3 razy B

Amman należy do miast bliskiego wschodu, które uwielbiam i w których mógłbym zatrzymać się na dłużej, aby zrealizować z tubylcami jakiś ciekawy projekt fotograficzny. Czemu miasto 3xB, ponieważ jest to: Bród, Beton, Bałagan! Do tego śmiało mogę dodać kolejne słowa: tłok, gwar i nieład.

Zwiedzanie stolicy Jordanii rozpoczęliśmy od totalnie niesamowicie smacznego śniadania w KMAJEH, miejsce fotogeniczne i przepyszne- musicie tam pójść! Później zrobiliśmy to, co lubimy robić najbardziej w obcych miastach- zapuszczać się w ciasne, zatłoczone uliczki i gubiąc się  poznawać miasto i życie codzienne miejscowych!

Uwięzili mnie w banku w Ammanie

Jedna z najciekawszych historii, jakie miałem podczas tego wyjazdu, odbyła się w banku. Chcieliśmy zwiedzić przepiękny i potężny meczet Króla Abdullaha Pierwszego, jednak, że jesteśmy niewierne turysty, to za wejście trzeba było zapłacić gotówką- która mi się skończyła. Po drugiej stronie ulicy był BANK, więc mówię do Wiktorii, że skoczę wymienić dolary i zaraz wracam (tutaj zaznaczę, że chciałem wymienić TYLKO 50USD). Idę do banku i już z oddali widzę, że obserwuje mnie rosły ochroniarz, stojący w drzwiach. Podchodzę, wymieniamy uprzejmości w języku arabskim i chcąc kontynuować rozmowę, tłumaczę mu po co tu przyszedłem już po angielsku. AB LA UBALU BELUBA HEBANUE NA – mniej więcej tyle zrozumiałem, jednak nauczony, że u nich po angielsku dosyć cieżko, wyciągam telefon, odpalam google translatem i zaczynamy rozmawiać. Ochroniarz zadowolony wprowadza mnie do banku, każe pobrać numerek i czekać na swoją kolej. Czekam, czekam, czekam, nic się nie zmienia, aż tu nagle, jedna z kasjerek podnosi się wzrok zza lady i krzyczy coś do ochroniarza po arabsku. Ochroniarz natychmiast zaprasza mnie gestem ręki do pokoiku z napisem: VIP (przypominam, przyszedłem wymienić tylko 50USD). W pokoju wita mnie miła Pani, która już w miarę ogarnia angielski i rozumie mnie bez problemu, a podczas tłumaczenia czego od niej oczekuję, zjawia się kolejna Pani z kawą i herbatą (tak, wymieniam 50USD). Daję 50USD, paszport i rusza karuzela śmiechu sponsorowana przez polskie znaki w moim paszporcie. Pani trudzi się, jednak nie daje rady poradzić sobie z Ł i Ń. Gdzieś idzie dwukrotnie, wraca i tłumaczy mi, że nie potrafi wpisać tych literek, na co ja przekartkowuje paszport na VISE amerykańską i mówię, że tu jest bez polskich znaków. Pani idzie w zaparte, że ona nie uznaje tej wizy i musi z paszportu przepisać. Ostatecznie doszliśmy do porozumienia i obiecując milczenie ze swojej strony pomagam jej wpisać w komputerze swoje dane bez polskich znaków. Po ok. 20 minutach od wejścia, wstaję od biurka, dziękuję za obsługę i udaję się do wyjścia, które okazuje się… zamknięte. Odwracam się za siebie, a tam pracownicy banku rozkładają swoje dywaniki do modlitwy i zaczynają bić pokłony. Jest godzina 15:04, czas ich modlitwy tego dnia. Znów spotykam mojego stróża-ochraniarza, który prowadząc mnie jakimiś dziwnymi korytarzami dla personelu, przez zaplecze wypuszcza mnie z banku. Po przerwie modlitewnej idziemy i zwiedzamy meczet.

Szybkie Q&A, czyli podsumowanie wyjazdu

1️⃣ Co zachwyciło mnie najbardziej?
Otwartość i serdeczność tubylców. Dziesiątki wypitych herbat, godziny przeprowadzonych rozmów, utwierdzają mnie w przekonaniu, że żyją tutaj wspaniali ludzie! Nawet jeżeli była jakaś bariera językowa (fatalnie mówią w ENG) to rozwiązywał ją google tłumacz ENG->ARABIC ARABIC-> ENG. Wspaniałe były również widoki, których doświadczaliśmy jadąc z samego południa na północ kraju samochodem i zatrzymując się w zapierających dech w piersiach momentach widokowych.

2️⃣ Czy polecam wyjazd do Jordanii?
ZDECYDOWANIE TAK, w żadnym innym kraju nie spotkałem się z taką serdecznością miejscowych ludzi w stosunku do nas. Otwartość i miłość do bliźniego (no i do herbaty) to chyba ich życiowa doktryna.

3️⃣ Czy wrócę do Jordanii?
Tak, na pewno tutaj wrócę na zdjęcia z jakąś parą, jednak turystycznie, tak sam dla siebie- raczej nie. Wydaje mi się, że widzieliśmy wszystko co najpiękniejsze i polecane na różnego rodzaju portalach i przewodnikach.

4️⃣ Jak cenowo to wygląda?
Cenowo odczuwamy to bardzo podobnie jak w Polsce. Nie oszczędzaliśmy na niczym, a także nie żyliśmy jakoś bardzo rozrzutnie, byliśmy po prostu sobą za granicą. Tak więc przylatując tutaj raczej nie odczujecie większej różnicy finansowej (mają tanie i ładne noclegi).

5️⃣ Czy spotkały Was groźne sytuacje?
Nie, absolutnie nie! Żadnych terrorystów nie spotkaliśmy, nikt nie wciągał nas za ręce do sklepów- jak w Maroko, nikt nie obrażał się, że nic nie kupiliśmy- jak w Egipcie. Jedyna nieprzyjemna sytuacja, to ta zara po przekroczeniu granicy, kiedy miałem ostrzejszą wymianę zdań z taksówkarzem

6️⃣ Co Was zdziwiło najbardziej?
Tak jak pisałem w jednym z pierwszych postów- był to totalny brak kontroli podczas wjazdu do Jordanii, omal nie weszliśmy tam tak o, po prostu. Nawet nie wyobrażam sobie jakie byśmy mieli problemy przy wyjeździe!

7️⃣ Jak oceniasz Jordanie pod punktem fotograficznym?
Cała paleta ciepłych kolorów, niesamowite możliwości fotograficzne, a zdjęcia wychodziły same- praktycznie bez ingerencji w obróbkę graficzną zachwycały!

Amman Amman Amman Amman

Amman Amman Amman Amman Amman Amman

Zobacz także:

Morze Martwe po stronie Jordanii Morze Martwe:  Post ten jest kontynuacją cyklu postów i mojej podróży po Jordanii, tak więc jeżeli trafiłeś tu pierwszy raz, to wskocz do pierwszego postu -> Jordania – pierwszy dzień w dzikim kraju Rok 2019- Izrael To było dokładnie rok temu. Luty, 2019. Leżeliśmy i wygrzewaliśmy się na pla...
Wadi Rum – Jeep’em przez pustynię Wadi Rum:  Post ten jest kontynuacją cyklu postów i mojej podróży po Jordanii, tak więc jeżeli trafiłeś tu pierwszy raz, to wskocz do pierwszego postu -> Jordania – pierwszy dzień w dzikim kraju Wadi Rum Dzień drugi był równie ciekawy co pierwszy, jednak pobudka nie należała do zbyt przyjem...

Łukasz Kłosiński

Cześć! Witam Cię drogi czytelniku na na moim blogu. Wszystkie teksty które tu przeczytasz poświęcone są mojej pracy- która z kolei jest częścią mojego życia. Jako profesjonalny fotograf postaram się przybliżyć Ci moje codzienne zmagania, przygody, doświadczenia! Enjoy!

2 komentarze

  1. Konrad Hudaś

    Bardzo fajne w odbiorze zdjęcia.

    Odpowiedz

Wyślij komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *