Jordania – pierwszy dzień w dzikim kraju

14 mar 2020PODRÓŻE

Przejście graniczne Izrael-Jordania

Tutaj zaczynamy naszą przygodę, a ja moją opowieść o podróży do Jordanii, czyli kraju… a z resztą, zaraz sami się dowiecie!

Wysiadamy z taksówki w sobotni, szabatowy poranek, a już parę metrów dalej witają nas z uśmiechami na ustach izraelscy żołnierze w naszym wieku.

Witam się z nimi: – Shalom aleichem, hows going guys? Na co oni równie przyjaźnie odpowiadają:- Aleichem Shalom! Good and you? Po wymianie uprzejmości, krótkiej rozmowie na temat wspaniałości Izraela i pytań skąd jesteśmy, zapytują czy mamy jakąś broń, na co ja żartuję, że żadnych bomb, amunicji, karabinów i min przeciwpiechotnych nie mam. Pośmiali, pożartowali, wskazali nam drogę do okienka w którym zapłaciliśmy za wyjazd z Izraela do „dzikiego kraju” zawrotne +/- 230PLN, zeskanowaliśmy w automacie nasze paszporty i buźki, a następnie piechotą opuściliśmy bezpieczną ziemię Izraela.

Dlaczego bezpieczną? Przyznam szczerze, że pomimo tego, iż w Izraelu wszechobecna jest broń i masa osób chodzi z nią po ulicach (obowiązek służby wojskowej), za każdym razem będąc w Ziemi Obiecanej czuję się bezpiecznie, ale o tym napiszę w osobnym wpisie!

Poziom bezpieczeństwa granicy po stronie Jordańskiej jest równy 0-zeru! Brak jakichkolwiek zabezpieczeń… Okej, mieliśmy kontrolę walizek przy rentgenie, ale już bramka do wykrywania metalu była odłączona od prądu. Dodatkowo musiałem pomagać żołnierzowi, tłumacząc, który kolor na maszynie co pokazuje- miałem wrażenie, że przeprowadzam mu mini-szkolenie z zakresu bezpieczeństwa. Później o mały włos, a przeszlibyśmy granicę bez jakiejkolwiek kontroli, dopiero przy drzwiach wyjściowych do Jordanii zorientowaliśmy się- hola hola! Przecież nikt nie skontrolował i nie podbił naszych paszportów!

Cofnęliśmy się i pytaliśmy palącego papierosa żołnierza jak zrobić odprawę paszportową- dopiero wtedy pokierowali nas do pokoiku, gdzie z olbrzymim zainteresowaniem jeden z funkcjonariuszy wstukiwał nasze imiona i nazwiska w klawiaturze pytając co ma wpisać zamiast Ł i Ń!

Mafia taksówkarska w Jordanii

Przejazdy taksówkami budzą emocje chyba w każdym kraju, a podróżując do kraju gdzie nie ma żadnej aplikacji przewozowej stresuję się podwójnie. Nie chce być oszukany, dlatego po opuszczeniu granicy miała miejsce agresywna wymiana zdań z tutejszymi taksówkarzami, którzy chcieli nas oszukać na piniondze.
JA – Dzień Dobry, do hotelu Hilton chciałbym jechać.
HabibiTaxiDriver- 15 Dżejdi maj frend
JA – Byłem miesiąc temu i płaciłem 10
HTD – Nie możliwe, 10 to z miasta tutaj!
(włącza się drugi habibi) -Idź sprawdź sobie oficjalne ceny jakie nas obowiązują!
JA- Wiem jakie obowiązują, bo już jechałem z Wami i do centrum jest 10 dżejdi!
Po sekundzie zjawia się Szef Jordańskiej Mafii Taksówkarskiej i każe jechać swojemu człowiekowi za 11. Wsiadamy i jedziemy do Hiltona zadowoleni, że stanęło na naszym.

Później idzie jak z płatka, wynajmujemy auto, kupujemy karty i jemy śniadanio-lunch w jednej z najpyszniejszych restauracji w jakich jadłem w życiu na bliskim wschodzie Alshinawi الشناوي jak będziecie w Aqabie, to MUSICIE tam zjeść!!! NIEBO W GĘBIE!

Śpimy na pustyni!

Tym razem zaufałem Sen o Victorii Fotografia, która zabookowała wszystkie noclegi podczas naszej krótkiej- 8dniowej podróży. Czy to był strzał w dziesiątkę? Częściowo tak, ponieważ Wiktoria się zbuntowała i stwierdziła, że ja zawsze rezerwuje 5* hotele, a teraz ona chce, żeby było inaczej i tym oto sposobem jechałem w ciemno… Pierwszą noc w Jordanii spędziliśmy na kampie beduińskim- Wadirum quiet village camp Jordania! Doskonałe miejsce z przemiłymi i mega serdecznymi tubylcami. Czekali na nas w wiosce kilka kilometrów od miejsca noclegu i na pace jeepa przewieźli nas na teren obozowiska. Chwilę przed położeniem się spać leżeliśmy na pustyni i w głuchej ciszy oglądaliśmy cały piękny gwiazdozbiór, który rozprzestrzeniał się nad naszymi głowami. Tak bogatego przekroju gwiazd nie widziałem nigdy w życiu! Na zdjęciach poniżej zobaczycie również tradycyjnie danie beduińskie wypiekane pod ziemią, które było bardzo dobre!

Jordania

 Jordania pustynia wadirum quiet village camp Jordania wadirum quiet village camp Jordania wadirum quiet village camp Jordania   wadirum quiet village camp Jordania

wadirum quiet village camp Jordania           

wadirum quiet village camp Jordania wadirum quiet village camp Jordania  wadirum quiet village camp Jordania wadirum quiet village camp Jordania  noc na pustyni noc na pustyni

Łukasz Kłosiński

Cześć! Witam Cię drogi czytelniku na na moim blogu. Wszystkie teksty które tu przeczytasz poświęcone są mojej pracy- która z kolei jest częścią mojego życia. Jako profesjonalny fotograf postaram się przybliżyć Ci moje codzienne zmagania, przygody, doświadczenia! Enjoy!

0 komentarzy

Funkcja trackback/Funkcja pingback

  1. Amman = 3B Beton, Brud, Bałagan - Fotograf Łukasz Kłosiński - […] Amman:  Post ten jest kontynuacją cyklu postów i mojej podróży po Jordanii, tak więc jeżeli trafiłeś tu pierwszy raz,…
  2. Morze Martwe po stronie Jordanii - Fotograf Łukasz Kłosiński - […] Morze Martwe:  Post ten jest kontynuacją cyklu postów i mojej podróży po Jordanii, tak więc jeżeli trafiłeś tu pierwszy…
  3. Petra serio jest cudem świata! - Fotograf Łukasz Kłosiński - […] Wadi Rum:  Post ten jest kontynuacją cyklu postów i mojej podróży po Jordanii, tak więc jeżeli trafiłeś tu pierwszy…
  4. Wadi Rum - Jeep'em przez pustynię - Fotograf Łukasz Kłosiński - […] Wadi Rum:  Post ten jest kontynuacją cyklu postów i mojej podróży po Jordanii, tak więc jeżeli trafiłeś tu pierwszy…

Wyślij komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *